Tron Boga – Łk 23,35-43

Jezus Nazarejczyk, Król Żydowski – tak brzmiał dokument koronacyjny wydany przez namiestnika Imperium Rzymskiego, który jednocześnie był tytułem winy. Za tożsamość królewską skazany na śmierć przez ukrzyżowanie, choć sędzia wprost przyznał, że nie znalazł w Nim żadnej winy. Galilejczyk został oskarżony przed Rzymem o działalność przeciwko państwu: przywłaszczanie sobie godności królewskiej, zachęcanie do niepłacenia podatków do rzymskiego skarbca, wzniecanie niepokojów publicznych. Wszystkie te oskarżenia okazały się fałszywe, co przedstawiciel Rzymu potwierdził, lecz dla świętego spokoju skazał jednak Nazarejczyka. Kat wykonał karę śmierci, główna przyczyna zgonu: wykrwawienie, które zaczęło się już przy karze prewencyjnej – biczowaniu.

Wcześniej Jeszua urodzony w Betlejem został przesłuchiwany i skazany przez inną instancję – sąd religijny Starego Zakonu (mówiąc językiem staropolskim księdza Wujka SJ). Powód oskarżenia – bluźnierstwo.

Co doprowadziło do takiego obrotu sprawy? Spisek przełożonych religijnych Starego Zakonu.

Przyczyna spisku? Niespełnione oczekiwania. Nie był taki, jakim chcieli Go widzieć oraz zemsta za naruszenie tradycji, w której oligarchowie religijni już się wygodnie rozsiedli.

Jezus z Nazaretu został zabity na skutek zawiści ludzi, którzy bronili skostniałych zasad Starego Zakonu. Został także opuszczony przez swoich za to, że nie spełnił ich oczekiwań – nie tego się spodziewali po Mesjaszu – Królu.

Zapraszam do odsłuchania najnowszego podcastu:

 

Królestwo Boże jest w Was – Łk 17, 20-25

Faryzeusze pytają Jezusa o czas przyjścia Królestwa Bożego. Być może to pytanie faryzeuszów wzięło się stąd, że usłyszeli, iż Jezus nakazał uczniom modlić się słowami: „niech przyjdzie Twoje królestwo” w modlitwie „Ojcze nasz”. Odpowiadając im, Jezus wyjaśnia, że królestwo Boże nie przyjdzie w sposób dostrzegalny, a zatem nie chodzi o świat zewnętrzny, ani też nikt nie powie, że jest „tu” lub „tam”. Nie należy zatem szukać rzeczywistości królowania Bożego na zewnątrz, lecz jest pośród nas: ἡ Βασιλεία τοῦ Θεοῦ ἐντὸς ὑμῶν ἐστιν; ten przyimek miejsca ἐντός oznacza dokładniej: wewnątrz czegoś. Zatem Królestwo Boże JEST W NAS.

Królestwo Boże jest zatem rzeczywistością w sercu człowieka i tam należy najpierw szukać działania Boga. Dotyczy to życia duchowego, które przynosi owoce nade wszystko w człowieku, a nie w jego życiu zewnętrznym.

Kto z nas nie koncertował się w swojej religijności na prośbach skierowanych do Boga, aby otrzymać określone dobra zewnętrzne: pracę, zdrowie, mieszkanie, dziecko? Kto z nas nie doświadczył napięcia związanego z oczekiwaniem na wypełnieniem się próśb skierowanych do Boga, które nie doczekały się realizacji?

Jezus w dzisiejszej Ewangelii uświadamia nam, że moje prośby skierowane do Boga mają zmienić przede wszystkim mnie, Adonai zaprasza mnie do wiary i ufności. Oczekiwanie już w samo w sobie przynosi owoc, w postaci pogłębionej więzi z Bogiem. Pan wyzwala mnie w owym duchowym wyczekiwaniu z wewnętrznej egzystencjalnej samotności i porzucenia, obdarowuje mnie spotkaniem, które przynosi sens, nowe życie, właściwe powołanie, cenniejsze niż dobra, o które proszę.

Aby wprowadzić w mojej duszy królestwo Boże, często musi mnie Adonai przeprowadzić przez ból, który i tak we mnie jest od dawna, ale przykryty różnymi mechanizmami udawania, popisywania, samookłamywania, samooskarżania i samobiczowania i nadkompensacji. Ten ból ma jednak wymiar paschalny, za nim jest głęboki pokój i sycąca radość, które odczuwam nie na zewnątrz, lecz w sobie, głębiej niż sięga mój rozpędzony, nienażarty, poraniony umysł.

Królestwo Boże jest w nas.