W kulturze, w której nieustannie kontempluje się niedostatek, brak poczucia bezpieczeństwa i pewności, radość staje się doznaniem, które wzbudza podejrzliwość i jest sabotowana. Bo gdy przychodzi jakieś niespodziewane dobro, pojawia się zaraz myśl: To zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe. Musi być w tym jakiś haczyk. My spodziewamy się lęku, wstydu i odrzucenia, lecz nie radosnych chwil, ponieważ zły duch zawsze koncertuje nas na potencjalnym braku. Dlatego wyrzekanie się radości staje się nieświadomie stosowanym mechanizmem obronnym. Łatwiej jest żyć rozczarowaniem niż czuć się rozczarowanym. Poświęcasz radość, lecz odczuwasz mniejsze cierpienie, bo nie chcesz być niemile zaskoczonym przez ból, dlatego „ćwiczymy w naszej wyobraźni tragedie”, sabotując w ten sposób radość.
Zapraszam do odsłuchania najnowszego podcastu:
