Wypłyń na głębię – Łk 5,1-11

Obchodzimy 5. Niedzielę Zwykłą. Słowo umiejscawia nas w początkach działalności Chrystusa – Jezioro Genezaret i mała rodzinna firma prowadzona przez Szymona, Andrzeja i ich ojca. Jezus naucza tłumy i jest wypełniony litością nad ludźmi, którzy są bez pasterza, osieroceni, bez celu i sensu. Podobnie zresztą Szymon, dotknięty stanem marazmu, obawia się o przyszłość; jego biznesik nie przynosi profitów – długi do spłacenia, rodzina na utrzymaniu, państwo pod okupacją, niepewna przyszłość.

Wiąże się z nim Nauczyciel z Nazaretu. Jeszcze o Jezusie nie wiadomo zbyt wiele, choć już przyciąga za sobą tłum ludzi. W Jego imperatywach jest coś hipnotyzującego, jest nadzieja na zmianę: Wypłyń na głębie i zarzućcie sieci na połów!

Szymon początkowo jest cynicznie nastawiony. Doświadczenie mówi mu, że skoro w nocy nic nie ułowili, w dzień tym bardziej nic nie złowią – to nie jest dobra koniunktura. Jednak ta odrobina zaufania… to małe ziarenko ryzyka, aby podążać za natchnieniem Mistrza, choć rozum i doświadczenie mówią: daj sobie spokój, z tego nic nie będzie… to jednak: Posłucham! Podążę za Tobą, Panie!

Stało się… sukces biznesowy. Wielkie mnóstwo ryb dające ogromne możliwości wyjścia z długów, starczy nawet rozwój firmy. Czegoś takiego ten biedny rybak z Kafarnaum jeszcze nie doświadczył. Znalazł się w centrum cudu, wiedział też, że ten cud jest skierowany właśnie do niego. Widząc, to – kontemplując Boski nadmiar daru w postaci sukcesu jego przedsiębiorstwa, pada do nóg przed Nauczycielem i mówi: Wyjdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiekiem grzesznym (Ἔξελθε ἀπ᾿ ἐμοῦ, ὅτι ἀνὴρ ἁμαρτωλός εἰμι, Κύριε). Słowa użyte przez Ewangelistę mówią nam o wewnętrznym przeżyciu Szymona: Wyjdź ode mnie – Ἔξελθε ἀπ᾿ ἐμοῦ. Piotr doświadczył Jezusa od wewnątrz, w sobie, doświadczył tam nadmiaru łaski i poczuł WSTYD: Nie jestem Panie godny twojego spojrzenia. Ten wstyd wypływa ze świadomości własnych życiowych porażek. Jestem taki, jak moja firma przed cudem; życie spełnione jest mi obce, nie zasługuje na nie.

Ten toksyczny wstyd u człowieka, który wypływa z niskiego poczucia własnej wartości, wyraża się poprzez lęk przed sukcesem. Człowiek nie podejmuje się ryzyka zmiany na lepsze, gdyż boi się porażki życiowej, w której i tak tkwi. Piotr podjął to ryzyko, lecz wyłącznie dzięki konkretnej zachęcie ze strony Pana. Jezus nie tylko zaprasza go do przyjęcia sukcesu biznesowego, ale chce podnieść jego aspiracje i kompetencję o kilka poziomów wyżej: Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił”.

Zachęcam Cię, Drogi Czytelniku, do uczenia się wrażliwości na Jezusowe zachęty, które mogą poprowadzić Cię najpierw do sukcesu w biznesie, a potem kilka poziomów wyżej, do osiągania sukcesów w Królestwie Niebieskim, które przenika nasz ziemski świat już teraz.

Jak nauczyć się owej wrażliwości na zaproszenia od Pana?

To już temat na osobne wpisy z dziedziny rozeznawania duchowego… zapraszam!

Nikodem

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *